Andžej Sapkovski

Nie pochwaliłam się jeszcze co też przyniósł mi w prezencie św. Mikołaj czy też Деда Мраз (czyt. deda mraz) lub Божић Бата (czyt. bożić bata). Pomijając пакетић (czyt. paketić) czyli paczkę ze słodkościami, na którą czeka każde dziecię w Serbii, a i nie tylko, dostałam książkę. Książkę w stosunku, do której mam ogromny sentyment i nic nie poradzę na to, że raz na kilka lat do niej wracam. To Saga o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego.

Zaprawdę powiadam wam, oto nadchodzi wiek miecza i topora, wiek wilczej zamieci. Nadchodzi Czas Białego Zimna i Białego Światła, Czas Szaleństwa i Czas Pogardy, Tedd Deireadh, Czas Końca. Świat umrze wśród mrozu, a odrodzi się wraz z nowym słońcem. Odrodzi się ze Starszej Krwi, z Hen Ichaer, z zasianego ziarna. Ziarna, które nie wykiełkuje,
lecz wybuchnie płomieniem. Ess’tuath esse! Tak będzie! Wypatrujcie znaków! Jakie to będą znaki, rzeknę wam – wprzód spłynie ziemia krwią Aen Seidhe, Krwią Elfów…

sapko

Pamiętam jak zaczytywałam się tymi książkami w wieku 13-14 lat. Wtedy nie przeczytałam tych książek, ja je po prostu pochłonęłam, a nick Yennefer to był mój pierwszy nick w świecie internetu. Teraz czytam Sapkowskiego po serbsku. Trochę dziwne uczucie, no bo jednak to tłumaczenie. Post do tego momentu napisałam już 2 tygodnie temu i do dziś zastanawiałam się co mi w tym tłumaczeniu nie pasuje. Tłumaczenie jest poprawne. Jednak czegoś brakuje, tutaj nazywa się to шмек (smaczek…), a ten szmek u Spakowskiego to te dziewki, lila kubraczki, nie Iza ubijać, kmiecie, wikt i opierunek itp. itd.

Kažem vam da dolazi vreme mača i sekire, vreme vučije mećave.Vreme Bele studeni i Bele Svetlosti, Vreme Bezumlja i Vreme Prezira: Tedd Deireadh,Vreme Svršetka. Mrazom okovan svet skončaće i s novim suncem ponovo se roditi. Ponovo će se roditi od Drevne Krvi, Hen Ichaer, od semena posejanog. Semena koje neće proklijati, već će se u plamen razbuktati. Ess’tuath esse! Tako će biti! Iščekujte znake! Kakvi će to biti znaci, kazaću vam – najpre će zemlja obliti krvlju Aen Seidhe, Krvlju vilenjaka…

sapko02

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Ten post miał się pojawić gdzieś w styczniu. Nie pojawił się, a w tak zwanym międzyczasie na urodziny przybyły mi kolejne książki Sapkowskiego: Miecz przeznaczenia (Mač sudbine) i Krew Elfów (Krv vilenjaka). Już mi tłumaczenie nie przeszkadza i tak sobie z sentymentem czytam i czytam…

Ciekawostką jest, że przyjaciel głównego bohatera w oryginale bard Jaskier, w zależności od tłumaczenia zwie się różnymi nazwami kwiatów np. w serbskim tłumaczeniu to Невен czyli Nagietek, w angielskim Mniszek lekarski czy też Mlecz, w czeskim Aksamitka/ek, w niemieckim podobno Ostróżka.

PS2: Pojawiła się u mnie ostatnio jeszcze jedna pozycja książkowa, która czeka w kolejce do czytania Cygan to Cygan Lidii Ostałowskiej 🙂

 

5 komentarzy

  • Odpowiedz Luty 15, 2013

    Kasiu

    ooo kapitalna sprawa, mam nadzieję, że uda mi się kiedyś przeczytać jakiekolwiek tłumaczenie mojej ulubionej książki z czasów nastolatokowści

    pozdrawia ta, której pierwszym pseudonimem była Triss 🙂

    • Odpowiedz Luty 21, 2013

      Ania

      Sapkowski jest dość chętnie tłumaczony na różne języki więc jest szansa… 🙂

  • Odpowiedz Luty 18, 2013

    Aggy

    A ja Sapkowskiego chyba przeczytalam z 5 razy cala serie. Tylko jakos osobowosc autora mnie rozczarowala jak kiedys mialam okazje wziac udzial w spotkaniu z pisarzem na Politechnice Wroclawskiej. A moj ulubiony cytat z Wedzmina, ktorym swietnie da sie opisac faceta:
    „Dałabym mu chocby na kamieniu -Ja dałabym mu nawet na jeżu”

    Ktos pamieta kto to powiedzial i o kim? 🙂 Bo ja tak.

    • Odpowiedz Luty 21, 2013

      Ania

      Ja wiem, że ten tekst na pewno jest o Geralcie, a coś mi świta, że wypowiedziały je jakieś czarodziejki (tak na nie działał…), ale gdzie i kto już nie dam rady 🙂

    • Odpowiedz Luty 25, 2013

      Aggy

      Pamietam jak mi sie ten cytat cisnal na usta jak pierwszy raz przyjechalam do Serbii i z kolezanka (z USA) rozgladalysmy sie po lokalnych ciachach (lacznie z tymi, ktorzy nas wtedy do Belgradu zabrali). Ech…..Sapkowski

Dodaj komentarz