Bobija 04.05.2011 cz. 1

W zeszłym roku slawa Ђурђевдан wypadała w piątek i w związku z tym była postna. By kupić naprawdę świeżą rybę, pstrąga z górskiego stawu rybnego. I tak dwa dni przed slawą pojechaliśmy w kierunku Valjeva i Povlenu, dalej w kierunku pasma górskiego Бобија (czyt. bobija). W odróżnieniu do tego roku i aktualnej pogody iście letniej, pogoda od samego rana nie sprzyjała naszej czwórce. Im bliżej gór tym większa mgła i deszcz… A tak liczyliśmy, że zobaczymy sępa płowego… eh

Wreszcie we mgle zauważyliśmy drogowskaz, na który czekaliśmy. Zostawiliśmy samochód w Доњим Кошљама (czyt. donjim koszljama) I dalej wybraliśmy się pieszo na szczyt Торничка Бобија (czyt. torniczka bobija). Mgła dalej nie odpuszczała…

 

5 komentarzy

  • Odpowiedz 30 kwietnia, 2012

    Jo

    mgła – nieziemska

  • Odpowiedz 30 kwietnia, 2012

    Aggy

    Uwielbiam mgle! Mamy taka jesienia i zima na Zemunie. Prawie codziennie. Czasem boje sie wychodzic na te moje krete uliczki. Boje sie zgubic. I nie znalezc sciezki do domu. Poprostu nieziemsko mroczne 🙂

  • Odpowiedz 1 maja, 2012

    Ania

    Prawie zawsze gdy wybieramy się w południowo-zachodnie rejony mamy ogromne szczęście do mgły, nawet w sierpniu w czasie największych upałów 🙂 Mgła jest fajna, ale kiedyś do spółki z deszczem trzymała nas 7 dni w namiocie 🙂

    • Odpowiedz 2 maja, 2012

      Aggy

      serio? 7 dni? i dzieci z tego nie ma? Moja rodzina slawna z tego ze jak gdzies utkwi na dluzej (zwykle gory i jakies ciezke warunki w zimie pobyt w domku odcieci od cywilizacji)to potem nadprogramowo rodzina sie rozrasta haha 🙂

    • Odpowiedz 2 maja, 2012

      Ania

      Szczerze ja też się dziwię 😉 Pewnie miejscowi rzucali na nas uroki… zdarza się i tak 🙂

Dodaj komentarz