Bobija cz. 3 – Sima

Schodziliśmy do wsi, nareszcie deszcz nas opuścił, a mgła została na szczycie.

I nagle na naszej drodze pojawił się On – Sima. Takiego Simę ma każda wieś. Spaceruje od domostwa do domostwa bez konkretnego celu, lub z bardzo konkretnym rakijopodobnym celem. Poczęstowany ciasteczkami uczepił się do nas jak rzep psiego ogona, tak to Sima wyruszył z nami w poszukiwaniu stawu rybnego we wsi Savkovići. Opowiadał o swoich przygodach z przemytem konserw w czasie wojny i inne bardziej lub mniej prawdziwe historie swego życia, tak jak spotkanie z dwoma blond-dziewczętami ze Szwecji, które to wskoczyły pod wodospad i zapraszały naszego Simę do wspólnej zabawy… patrząc na jego czerwony nos i oczy we mgle z uśmiechem kiwałam głową…

To właśnie ten wodospad… Dla nas najważniejsze było to, że potoki górskiej wody oznaczały jedno, zbliżamy się do naszej rybki.

Dodaj komentarz jako pierwszy