Ciążowe przesądy

Ślub i ciąża to chyba dwa najbardziej zabobonogenne wydarzenia w życiu. Ludzie lubią zabobony i co ciekawe sporo w nie wierzy. Nawet jak mówią, że to bzdury to i tak podświadomie postępują zgodnie z ich zaleceniami. Zabobony można podzielić na te pozytywne i negatywne. Negatywne to te, które zabraniają pewnych zachowań by nie wywołać negatywnych skutków, nie sprowadzić nieszczęście na siebie lub innych. Są też te pozytywne, które mają pomagać. I o ile te pierwsze z dzisiejszej perspektywy są bzdurnym wywoływaniem niepotrzebnego strachu i stresu i faktycznie mogą doprowadzić do negatywnych efektów, o tyle te drugie mogą być sympatycznym elementem tradycji, folkloru. Zapewne wszystkie te wierzenia miały kiedyś większy sens, jednak wątpię by dziś nóż, czy nożyczki po szpitalnym łóżkiem dawały rodzącej jakiś komfort psychiczny.

Serbia w tym wypadku nie różni się od Polski i wszystkich krajów świata. Zabobony czyhają na każdym kroku. Pierwszym ciążowym wierzeniem, z którym się spotkałam w Serbii, na długo jeszcze przed ciążą, była sprawa z jęczmieniem na oku. Tutaj strach pada na tych co mają kontakt z kobietą w ciąży. Ciężarnej nie można niczego odmówić bo wyskoczy wam jęczmień na oku – чмичак (czyt. czmiczak)!  Przekonałam się o mocy tego wierzenia  gdy całkiem niedawno Pan złota rączka poprawiał mi w domu zamrażarkę. Gdy rzuciłam pomysł, że wymyję w tym miejscu podłogę, Pan skoczył na równe nogi, że on to zrobi, bo jak ja mam takie życzenie, a nie powinnam wykonywać takich czynności (tak, tutaj kobieta w ciąży nie powinna nic robić, niezależnie od miesiąca ciąży i jej kondycji), to on musi to zrobić, bo – чмичак.

Niektóre wierzenia są podobne jak w Polsce: jeśli dziecko rusza się częściej z prawej strony, rusza się gdy kobieta jest w domu, kobieta wygląda wyjątkowo ładnie w ciąży, a w dodatku częściej śpi na prawym boku – będzie chłopak. Jeśli dziecko rusza się z lewej strony i to ruchy wyczuwane są poza domem, a przyszła mama traci urodę i śpi na lewym boku – dziewczynka.

Są też porady praktyczne, jak sprawić by poród był łatwy i przyjemny. Należy rozpuścić włosy, nie powinny być zawiązane, zaplątane i tak samo kobiecie się wszystko rozwiąże jak te włosy. Pomaga też jedzenie słoniny lub picie oliwy z oliwek, ewentualnie filiżanka roztopionego masła przed porodem – dziecko wyślizgnie się bez problemu. Dobrze jest też rozerwać kawałek ubrania na sobie, zanim ruszymy do szpitala rodzić. Powinno się też pod bluzkę wrzucić jajko, ale tak by wypadło na podłogę i się rozbiło…

Teraz trochę strachu. Pod żadnym pozorem nie powinno się kupować ubranek i innych potrzebnych rzeczy, ani szykować pokoju i łóżeczka w czasie ciąży! To przynosi nieszczęście. Znam osobiście dziewczynę, która przy pierwszej ciąży faktycznie trzymała się tej zasady. Gdy dała znać, że już urodziła mąż i teściowa ekspresem kupowali wszystko od ubranek, butelek po wanienkę. No i oczywiście nowe ubranko na wyjście ze szpitala. To ubranko, broń boże, nie może być pożyczone, używane. Jeśli już kupicie jakieś rzeczy dla dziecka przed narodzinami, nie wnosicie ich do domu!

Nie powinno się iść na pogrzeb, ani spojrzeć na zmarłego. Zdarza się, że córka nie może uczestniczyć w pogrzebie rodziców. Dziecko będzie skłonne czarnej magii i urokom lub by nie dostało żółtaczki.

Tfu, tfu! lub po serbsku Pu pu!

Niewolno ciężarnej spacerować gdy księżyc jest w pełni – dziecko będzie miało niespokojny sen. Po umyciu niemowlęcia, wodę w wanience zostawiamy do rana, jeśli wylejemy ją wieczorem – wylejemy z wodą dobry, spokojny sen.

Niewolno patrzeć w ogień, by dziecko nie było czerwone na twarzy. Z tego samego powodu kobieta nie powinna patrzeć na ubój zwierząt.

Ciekawe – ciężarna nie powinna jeść kurzych nóżek gdyż dziecko będzie skłonne kłamstwu!

Zasłyszane w szkole rodzenia, kobieta, która ma zgagę, ale i ta która kota nogą głaskała, urodzi dziecko z bujną czupryną.

No i chyba nici z tego rocznego zbierania śliwek. Kobieta w ciąży nie powinna zrywać owoców, gdyż w przyszłym roku drzewko nie obrodzi lub nawet osuszy się.

A ile jest wierzeń związanych już z nowo przybyłym potomkiem… O tym już innym razem. Ale czerwona nitka, czosnek i nóż pod materacem, wcale nie odeszły do lamusa…

Dodaj komentarz jako pierwszy