Festiwal a przetwory na zimę

W Serbii ostatnimi czasy zapanowała moda na wszelkiego rodzaju festiwale związane z jedzeniem. I tak w różnych regionach można trafić na festiwal fasoli (Pasulijada np. w miejscowości Temerin), festiwal kapusty (Kupusijada – Mrčjevci w okolicy Čačka, Futog okolica Nowego Sadu), festiwal dyniowatych (Bostanijada), festiwal jagód, jeżyn czy też zbiorów winogrona (Vršac), festiwal ajvaru i papryki, festiwal grillowanego jedzenia (oczywiście Leskovac ok. 200.000 gości w ciągu siedmiu dni), festiwal tortów (Tortijada w kwietniu w Jagodinie), a nawet poświęcone konkretnym daniom jak proja (Projada) czy pita (Pitijada), gibanica (Gibanicijada), flaki (Škembijada – w miejscowości Bujanovac, Žabalj). Zimową porą organizowane są głównie festiwale produktów mięsnych i wina (Subotica, Niš, Vršac). Festiwal kiełbasy (Sremska kobasicijada – miejscowość Šid lub Turija), festiwal prasowanej kiełbasy (Pirot), suszonego mięsa (Pršutijada – Mačkat, Kraljevo, Pirot), festiwal zimnych nóżek (Pihtijada – Rumenka okolica Nowego Sadu) czy też słoniny (Slaninijada-Kačarevo).

Festiwale są atrakcją turystyczną, ale i budzą ducha przedsiębiorczości wśród lokalnej ludności. Wszystkie festiwale mają podobny schemat. Zwykle jest część z prezentacją produktów związanych z tematem festiwalu, część konkursowa – gotowanie gulaszu, zupy rybnej, tzw. kapusty weselnej (svadbarski kupus) czy co to tam w kociołku można gotować. Część dla lokalnych zespołów tańca ludowego, kilka przemówień polityków, konkursy dla dzieci i dorosłych, parada przebierańców, koncert zwykle jakiegoś zespołu popularnego w czasach jugo, ogłoszenie zwycięzców itp.

Jesień szczególnie kojarzy mi się z festiwalami zapasów zimowych i na takim miałam okazję być pod koniec września. Pogoda była łaskawa, co na pewno ucieszyło wystawców, którzy dzielnie prezentowali swoje przetwory, konserwowe ogórki wypełnione ostrą papryczką, papryki faszerowane kapustą, sałatki wszelkiego rodzaju, oczywiście ajvar, dżemy, miód, rakija, wino. Jak to zwykle bywa na takich festiwalach, można było kupić również inne ręcznie wykonane dzieła, od obrazów, ikon, przez wełniane czapki i skarpety po gliniane naczynia. Oczywiście nie zabrakło dobrego jedzenia, kapusty, pieczeni czy też gulaszu z sarny. Konkurs na najlepszy gulasz również był jak i występy dzieci z lokalnej sekcji folkloru, której do tańca przygrywała na żywo orkiestra. Cały festiwal zakończył się pokazem fajerwerków oraz koncertem popularnego zespołu. Wydarzenie jak najbardziej pozytywne, o charakterze rodzinnym, a przy okazji można zaopatrzyć swoją spiżarnię w bardzo smaczne przetwory owocowo-warzywne.

2 komentarze

  • Odpowiedz Październik 6, 2013

    Aggy

    Mój kolega jest mistrzem zupy rybnej w Banacie, jego riblja corba wymiata gotowana właśnie w takim kotlicu. Ja tam lubie takie festiwale, rodzinnie i smacznie.

  • Odpowiedz Październik 7, 2013

    Ania Sojka.Ptica

    O takiego kolegę to fajnie mieć. A Riblja čorba z kociołka jest super. Nigdy nie lubiłam zupy rybnej, teraz też muszę mieć smaka, ale taka dobrze przyrządzona na świeżym powietrzu jest bardzo przekonująca. Lubię też jak w restauracji podają taką zupę w małych kociołkach.

Dodaj komentarz