Kazan

DSC01301

Był późny wieczór. Siedzieli przy kazanie. Liczyli ile kazanów już za nimi. Ile litrów rakii wlali do nowej dębowej beczki. Ostatnie dni upłynęły pod znakiem deszczu. Burza, ulewa, gęsty deszcz, drobny deszcz, mgiełka i tak w kółko. Gorący kazan i ciepła rakija. Błoto ze wszech stron. Rakije zrobić trzeba, czekać nie można bo fermentacja śliwek już się zakończyła. Jeśli nie teraz, to zbiór śliwek pójdzie na marne. O dobrej rakii można zapomnieć. Dorzuć drew do kazana. Cieknie zadaszenie, łap folię, naciągnij zawiąż. A wszystko przez ten grad co 2 tygodnie wcześniej w godzinę zniszczył wszystko co napotkał. Dachówki rozbite tak jak i szyby samochodów, o warzywach w ogródku można zapomnieć. Kto owoców nie zebrał ten zostanie bez zarobków. Papryki na ajvar trzeba będzie kupić z innego regionu. Tutaj nic nie zostało. Taki rok, bardzo zły dla wsi.

DSC01493

Wracając do kazana. Gdy zaczęli piec rakiję, jak zwykle cała wieś o tym gadała. Nie zlecieli się wszyscy od razu pierwszego dnia. Tylko jakby się umówili, zrobili grafik. Powoli, po kolei  zaglądali. Kazan ma moc, przyciąga. Pieczenie rakii dla siebie, staje się wspólnym rytuałem wsi. Rozrywka, okazja do spotkań. Każdy kto zajrzy na podwórze, na którym odbywa się destylacja, każdy ma jakąś dobrą radę. Uwagi. Każdy wie lepiej jak to się robi. Czy wylać pierwszy litr pełen metanolu czy nie? Czy filtrować rakiję przez wodę? Jak duży ogień podłożyć pod kazan? Czy tabarka nie jest zbyt zimna/gorąca? Do jakiego procenty alkoholu ciągnąć rakiję? Jak przechowywać, w plastiku, szkle czy drewnie? Ma być czysta czy żółta? A cena, jaka będzie cena? Na wsi 300-400 dinarów, w mieście 550-1000. Ta pierwsza nierzadko to ta z cukrem, od której zaboli głowa.

DSC01298

Wszystkie te rozważania, z długimi pauzami ciszy, połączone z poważnym zamyślonym spojrzeniem prosto w kazan. Rytualne rozmowy wcześniej czy później kończą się degustacją. Ktoś nalega by próbować tegoroczna. Nową, świeżą dopiero co zdobytą. Jednak prawdziwy kazandżija poczęstuje gości zeszłoroczną. Spokojna. Aromatyczna o żółtym, ciepłym kolorze. Nie wyniesie flaszki a napełni kieliszki i tak poda. Gdyż przy kazanie nie wypada się upić. Trzeba zachować procedurę i nie wolno na dłużej się zagadać. Bo rakiję popsuć bardzo łatwo, będzie kwaskowata, gorzka, paląca, straci aromat  i będzie niezbyt zdrowa – brljotina. Będzie nadawała się do mycia okien czy też nacierania chorych z wysoką gorączką. Na etykiecie powinno się napisać: źle wypieczona rakija tylko do użytku zewnętrznego. Przed użyciem wstrząsnąć.
Siedząc przy kazanie można usłyszeć też kilka starych historii, jak to kiedyś było. Oczywiście było lepiej. Przecież to co było, zawsze jest piękniejsze, bardziej czyste i mądrzejsze niż to co jest teraz.

DSC01496

Byli już prawie wszyscy. Wszyscy mężczyźni bo co kobiety maja do rakii? Cisza noc, a deszcz znowu pada. Jeszcze jeden prepek i można wygasić ogień. Rakija w beczce odpoczywa. Wypijemy ją za rok.

DSC01300

1 Komentarz

  • Odpowiedz Wrzesień 16, 2014

    Aggy

    Rakije šljive lubie ale od rodziny z Bosni, Waszej musze sprobowac kiedys 🙂 A moja ulubiona to dunjevača absolutnie bez dodatku jablek (mam swietny dostep z Vojvodiny).
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz