Po drugie – Filozof życia i spontaniczna wycieczka za miasto

Ostatnio deszcz nas nie oszczędzał. W Nowym Sadzie to było jeszcze znośnie, tylko lało od rana do 17 a potem się wypogadzało. W Belgradzie było gorzej mini tornada, wiatr i inne atrakcje, a w innych regionach Serbii deszcz wywołał powodzie. Deszcz jest potrzebny, ale takie ulewy… zdecydowanie nie. Na szczęście ktoś się zlitował i dostaliśmy piękny, suchy, słoneczny weekend. W samą porę gdyż już pojawiły się u mnie pierwsze symptomy jesiennej chandry. Teraz znowu straszą ulewami, mam szczerą nadzieję, że się pomylili, albo przejdzie gdzieś obok nas… W chwili gdy to piszę nic nie zapowiada deszczu…

W południe A. umówił się ze swoim znajomym by odebrać powiększalnik do zdjęć. Spontanicznie spotkanie na 14 piętrze w bloku przemieniło się w wypad za miasto.

Widoki

Jak można było przewidzieć widoki z 14 piętra były fantastyczne. To chyba jedyny argument by mieszkać w takim 18 piętrowym molochu. Okna na dwie strony, pełno słońca, światła, hałas nie taki duży i dalekie widoki: na Fruszką Gorę, centrum miasta, Katedrę i Twierdzę.

Mieszkanie znajomego to połączenie pracowni malarskiej i cudów niewidów, można tam znaleźć wszystko, od kilku gitar, morza zegarków, śrubokrętów, książek, kaset vhs, po pełno rozpoczętych projektów… Bardzo przyjemnie zabałaganione miejsce.

filozofstan

Relaks na działce 

Spontaniczny wypad na działkę okazał się strzałem w dziesiątkę. Wyjechaliśmy raptem 30 km poza miasto, a znaleźliśmy się w innym świecie. Tego dnia słonce nam sprzyjało. Przekroczyliśmy Dunaj i znaleźliśmy się na Sremskiej stronie. (Wojwodina to trzy regiony: Baczka, Banat i Srem. Nowy Sad leży w Baczce, lub na granicy Baczki i Sremu…). Mały domek na stoku wzniesień Fruszkiej Gory. Miła Pani Mama. Trzy małe pieski. Czereśnie prosto z drzewa. Truskawki prosto z krzaczka. Suszona macierzanka. Rozmaryn. Obserwacje ptaków – to panowie. Pachnące kwiaty do wazonu. Świeża kawa, wypita w miłym towarzystwie. Spacer nad rzekę…

vikend

Dunaj zachwyca

Ja naprawdę nie wiem co takiego jest w tej rzece, ale coraz bardziej mnie fascynuje. Może dlatego, że wciąż można odkrywać go na nowo? Na różnych odcinkach jest inny? Jak to powiedział nasz gospodarz, Dunaj przyciąga, a jak już do niego przyjdziemy pyta: gdzie byłeś tak długo ja płynę i czekam na Ciebie. Podobno uspokaja, podobno potęguje naszą energię… Nie wiem co, ale coś w Dunaju drzemie. Tym razem pokazał nam swoje muszelkowe plaże. Byłam zachwycona, zbierałam muszelki jak małe dziecko… Było spokojnie, cicho, tylko my i kormorany.

Dunaj

2 komentarze

  • Odpowiedz Czerwiec 1, 2012

    Aggy

    Masz racje z tym Dunajem. Jest cudowny. Jakis przyciagajacy. Czasem wchodze sobie na wzgorze Gardos i zasiadam na takim malym kamyczku niedaleko cmentarza i sobie medytuje. A i jak mam okazje zblizyc sie do wody, posiedziec poczuc ten zapach to tez jest pieknie. Jest niesawity w Budapeszcie i rowniez na poludniu Serbii. Jak odwiedzilam ponad rok temu Iron Gate w okolicach Parku Djerdap to poprostu sie zakochalam. W Serbii i tej rzece. I te opowiesci lokalnych o niej, hej!

  • Odpowiedz Czerwiec 1, 2012

    Ania

    Iron Gate… czeka na nas i czeka, ale kiedyś się wreszcie wybierzemy. Szczerze to chyba nad żadną rzeką nie spędziłam tyle czasu co nad Dunajem. Nawet Wisła z czasów licealnych tego nie przebije. Swoją drogą to bardzo się cieszę, że w Warszawie wreszcie się zabrali za wybrzeże, bo do tego betonowego można mieć sentyment, ale to jednak nie to…

Dodaj komentarz