Podziemne korytarze

Twierdza Petrovaradinska jest jednym z elementów związanych z Nowym Sadem, który tak naprawdę mało kto zna. Gdy piszę o twierdzy nie mam na myśli turystycznych atrakcji okolicy tarasu widokowego, zegara, hotelu, kilku restauracji, miejskiego muzeum. Mam na myśli dalsze zakątki twierdzy, do których przeciętny turysta już nie dociera ( i nie, nie myślę tu o zakątku Akademia Sztuki ). Niektórzy wiedzą jeszcze o klubie jeździeckim i dotrą do stajni pogłaskać konie, a i to nieliczni. Niektórzy byli w raz działających a raz nie klubach w twierdzy jak Bastion czy też w planetarium.

Mapa-color2

Na mapie oznaczyłam: okolicę hotelu, Akademię sztuki i klub jeździecki.

Jeszcze mniej ludzi wie o ogrodzie tajemniczego pana B., który na twierdzy uprawia pomidory i kapustę, a do niedawna i środki odurzające. A już na pewno mało kto z turystów zwiedzał podziemne korytarze twierdzy, i nie… i tym razem nie mam namyśli tej małej trasy (ok. 1 km) pod zegarem z przewodnikiem i zamontowanym oświetleniem.
Mam na myśli korytarze budowane przez 88 lat w XVII i XVIII wieku, mam na myśli ok. 20 kilometrów korytarzy na czterech poziomach. Trzeci poziom ok 30 metrów pod ziemią. niemalże stała temperatura 16 – 17 stopni. Byliście? Jeśli nie – żałujcie, jeśli tak – gratuluję 🙂
Penetrowanie podziemnych tuneli nie jest dla każdego, brak światła dziennego, sygnału telefonu komórkowego, wszelkich dźwięków świata zewnętrznego. Wejść do samych tuneli jest kilka – kilkanaście, łatwo dostępnych dla każdego. Jednak nie jest wyczynem wejść do podziemi, sztuką jest je przejść i bezpiecznie wyjść z innej strony. Bez osoby znającej podziemia i system skrzyżowań Y i T mało kto decyduje się na oddalenie się od źródła światła na poziomie pierwszym. Ci co zostają przy wejściu najczęściej są autorami „wspaniałych” graffiti na ścianach i właścicielami plastikowych butelek po piwie. My ruszamy dalej by poczuć ciąg świeżego i chłodnego powietrza…
Jak każda twierdza i ta na Petrovaradinie owiana jest tajemnicą i legendami… tajemnica maltańskiego krzyża, który widnieje na jednej ze ścian, niewyjaśnione historie o dodawaniu kurzych jaj do tynku przy budowie twierdzy i chyba najbardziej znana historia o tunelu pod Dunajem…
Pragnę zaznaczyć, iż nie jestem specjalistą w spawach twierdzy, ale mam to szczęście znać osoby, z którymi nie boję się zejść do podziemi i spędzić tam kilka godzin „błąkając się” po mrocznych korytarzach, napotykając to nietoperza, to niespodziewaną wodę na drodze, odkrywając nowe miejsca. Jest kilka osób, które poprowadzą alternatywną trasą żądnych przygód turystów… Nie ręczę jednak za pana z brodą, który to potrafił w przeszłości rzeczonych turystów… zostawić samych w podziemiach lub znienacka rzucić gumowego węża na delikwentów… no cóż jaki charakter, takie poczucie humoru.
Poniżej zamieszczam zdjęcia dzięki uprzejmości Tamaša., który to zabierając swój sprzęt foto wraz z dodatkową lampę błyskową, udokumentował jedną z naszych wypraw.
Katakomb7801

 Jeszcze możemy stać wyprostowani, ale to tylko na poziomie pierwszym, a i to nie zawsze.

Katakomb7818

 Woda i tajemnicza tratwa z beczki na poziomie drugim
Katakomb7833

 Tak wygląda poziom trzeci przy świetle latarki…

Katakomb7828

  A tak w błysku fleszy 🙂
UWAGA! Powyższy tekst w żadnym wypadku nie zachęca do eksplorowania podziemnych tuneli twierdzy na własną rękę. Zachęcam jednak do dokładniejszego zwiedzania jednej z największych atrakcji Nowego Sadu, również nadziemnej części.

2 komentarze

  • Łagodny horror, mistycyzm 🙂
    Лепо описан тај мрачни и загонетни део тврђаве…

  • Odpowiedz Wrzesień 15, 2011

    Ania

    Драго ми је да си се потрудила да прочиташ цео текст 🙂 Uczmy się polskiego! 🙂

Dodaj komentarz