Rakija

Wrzesień miesiącem zmian! Tak się złożyło i nie w głowie nam były wypady za miasto. Jak to się mówi: Фрка (czyt. frka) – zamieszanie. A jednak. Okazało się, że nasza nowa tradycja jest silniejsza i wzywa. Rakija wzywa! 

Ta sama data w kalendarzu co rok temu, a my znaleźliśmy się we wsi Зукве by wyprodukować kolejne litry rakii śliwowicy. Cały proces przebiegał praktycznie tak samo jak w zeszłym roku ( o czym można przeczytać w poście Wrześniowa Rakija – swoją drogą jeden z najpopularniejszych tekstów na blogu). Jedyną zmianą było odlewanie pierwszego litra cieczy z każdego kazana oraz dążenie do wyprodukowania odrobinę delikatniejszego napoju o aromacie śliwek. W tym roku rakija Снеговица ma mieć około 50-45% alkoholu.

Miałam nadzieje upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, a mianowicie udokumentować proces produkcji ajvaru, niestety, w tym roku mama A. przełożyła produkcję na koniec września. Z pieczonych, mielonych papryk na razie nici. 

Zamiast zdjęć, filmik dokumentujący tegoroczną produkcję 🙂

 

*Muzyka: S.A.R.S. – Rakija

6 komentarzy

  • Odpowiedz 12 września, 2012

    Anonymous

    Rakija zawsze fajna, ale za rok to już koniecznie musi być szczegółowa dokumentacja produkcji ajvaru. Ko-nie-cznie! 🙂

    Pozdro
    Witek

    • Odpowiedz 12 września, 2012

      Ania

      Ja wiem, wiem miał być ajvar sama na to bardzo liczyłam. Zobaczymy może jeszcze się uda pod koniec miesiąca złapać gospodynię i udokumentować to i owo?
      Swoją drogą od wiosny ajvaru nie jadłam, czekam niecierpliwie! Póki co mamy już soki owocowe, warzywne oraz sałatki domowej produkcji.

    • Odpowiedz 12 września, 2012

      Aggy

      Ajvar tak tak uwielbiam. A rakije…oj jeszcze bede musiala poczekac dluuugo zanim znow sie uracze. Ech zycie

    • Odpowiedz 12 września, 2012

      Ania

      Jak to teraz mówią: oj tam, oj tam! Rakija poczeka 😉
      Ale bez ajvaru, jak żyć?!

    • Odpowiedz 17 września, 2012

      Aggy

      Kochana, jak dziecko na cycu to nie pojesz ajvaru. Bo od razu kolka. Ja sie ostatnio najadlam niechcacy kapusty (w sensie tak mi sie chcialo, ze nie moglam sie powstrzymac). Wynik: przez 4 godziny kolki, dziecko zanosilo sie od bolu i placzu, Serb chyba pierwszy raz nie wiedzial co zrobic (a to naprawde rzadkosc) ja we lzach. Przyszla niania nagotowala jakiegos koperku i dziecko po tych godzinach meki usnelo jak zabite. A dwoch glupich siedzialo i sie martwilo czy na pogotowie nie jechac. Nauczke mam wiec rowniez do ajvaru szybko sie nie zblize bo jakos mam podejrzenia ze to moze zaszkodzic.

  • Odpowiedz 22 września, 2012

    Ania

    No coś ty ajvar wywoływałby kolki u małego. Człowiek całe życie się uczy. Na to bym nie wpadła. Dobrze, że macie taką pomocną osobę, która was i małego zbawi prostymi domowymi sposobami 🙂

Dodaj komentarz