Wyniki konkursu

Pod koniec sierpnia ogłosiłam na facebooku bloga konkurs. Zadaniem uczestników było opisanie Serbii lub Bałkanów, ulubione miejsce, wydarzenie, spotkanie związane z Serbią i/lub Bałkanami.

Nagrodą była świetna książka Argymira Iwickiego, Burek na śniadanie. Serbia dla koneserów z autografem autora.

Argymir w swojej książce Burek na śniadanie. Serbia dla koneserów, pisze: ”To będzie książka o Mojej Serbii. O fragmencie czasoprzestrzeni w południowej Europie w ostatnich dziesięciu latach, który zdołałem poznać i posmakować. Na pewno są w tym kraju jeszcze inne piękne i ciekawe miejsca, których nie dałem rady opisać. Podobnie będzie z ludźmi(…)”

Swoją drogą książka, która znajduje się na honorowym miejscu na mojej półce z książkami, wzbudza duże bardzo pozytywne zainteresowanie serbsko języcznych znajomych.

Dziękuję za wszystkie nadesłane teksty, cieszę się, że macie tak miłe i pozytywne wspomnienia z wyjazdów na tzw. południe.

Serdecznie gratuluję panu Pawłowi Galickiemu 🙂 A oto nagrodzony tekst.

A więc zacznę od początku. Zafascynowałem się kultura bałkańską jeszcze w podstawówce za sprawą mojego starszego rodzeństwa. Na początku była to muzyka undergroundowa – Idoli, Elektricni Orgazam, Sarlo Akrobata, Laibach itd… Potem filmy, książki i poszło z górki. W latach 90-tych zobaczyłem film „Getto” a w nim zespół Direktori. Od razu się zachwyciłem nowym odkryciem ale szerszy dostęp wtedy do ich muzyki był prawie niemożliwy. Na początku 2006 roku dowiedziałem się o koncercie mojego ulubionego zespołu, decyzja o wyjeździe zapadła natychmiast. Było to nie lada wydarzeniem, bo jeszcze klika lat wstecz do głowy by mi nie przyszło, że mogę być na ich koncercie. Zdobyłem adres e-mail do dziewczyny, która organizowała koncert, napisałem do niej, ona mi odpisała i bardzo się ucieszyła i jednocześnie zdziwiła, że zespół ma fanów w Polsce. Poprosiłem o znalezienie nam noclegu ale ona zaproponowała nam nocleg w swoim domu pod Belgradem. W więc ruszyliśmy – ja i dwóch kolegów. Na miejscu okazało się, że będziemy kwaterować w jej domu rodzinnym. Dotarliśmy późno ale czekali na nas rodzice i serdecznie nas przywitali. Rano wspólne śniadanie, kawa, coś mocniejszego do kawy. Potem zwiedzanie Belgradu, odwiedzanie różnych przesympatycznych znajomych, a na wieczór zapoznanie z zespołem i wspólna podróż do miasta gdzie miał być koncert. Oczywiście sam koncert należy do najlepszych w moim życiu, członkowie zespołu to świetni ludzie – każdy to odrębna indywidualność. W sumie zabawiliśmy 3 dni, cały czas mieszkając u przemiłych gospodarzy. Nawet mój przyjaciel będący weganinem nie sprzeciwił się zjedzeniu zupy z mięsem aby gospodarzom nie sprawić zawodu. Do dziś wszyscy wspominamy ten wyjazd bardzo ciepło, serdeczne powitanie, pobyt u fantastycznych ludzi, którzy wspaniale nas ugościli pod swoim dachem, spotkania z masą ciekawych i sympatycznych osób, jedzenie uliczne – burki, pljeskavice i smak domowej rakii.

Dodaj komentarz jako pierwszy